Strona główna

Your pride has build a wall, so strong that I can't get through...



Zmiany, zmiany, zmiany. Życie pędzi do przodu i nie daje czasu na zaczerpnięcie choćby oddechu.
W szkole zbliżający się koniec semestru daje o sobie znać - niekończące się testy, kartkówki, poprawy... Masa roboty i bardzo niewiele czasu. Zawsze w takich okresach pogarszają mi się oceny ze zwyczajnego przemęczenia... Ale to chyba normalne.
Święta za tydzień - zupełnie to do mnie nie dociera. Może to przez brak śniegu, może przez wcześniejsze wywieszanie ozdób na ulicach i ciągły pośpiech? Nie wiem.
Sanctuary ostatecznie legło w gruzach. Kruszyło się od dawna i prawdę mówiąc po cichu liczyłam, że jednak uda się to naprawić, ale, o zgrozo, jakaż to była zgubna nadzieja! Przykro mi stwierdzić, że gdy tylko tam wchodzę, czuję żal. Nawet sentyment mi nie pozostał... Smutne.
Na całe szczęście jednak pozostali LUDZIE. To do nich się przywiązałam i co bym nie mówiła/robiła, jedno muszę przyznać - bez was to miejsce nie byłoby nigdy takie same. Dziekuję.

"...my all sins..." 2007-12-17 16:27:02
skomentuj (2)